|
Jerzy Buczyński
Literat. Autor licznych opowiadań publikowanych od kilku lat w regionalnych czasopismach. Część z nich zebrana została w książkach: "Bojdy śloński" (2004), "Skarbnik, zmory, utopce i upiory" (2005) oraz "Klechdy Górnośląskie" (2006). Dzieła Jerzego Buczyńskiego w warstwie dialogowej pisane są w języku śląskim (w przypadku pierwszej pozycji dotyczy to również narracji). Obecnie autor przygotowuje nową książkę, zawierającą opracowane w sposób literacki legendy śląskie.
Zainteresowanie literaturą u Jerzego Buczyńskiego zaczęło się już w pierwszych latach szkoły podstawowej. Czytał różne pozycje bibliograficzne dostępne w księgarniach i bibliotekach - nie mniej jednak książki, które wywarły zdecydowanie największy wpływ na rozwijającą się wrażliwość artystyczną dotyczyły spraw związanych ze Śląskiem, historią i tradycjami regionu (Gustaw Morcinek, Dorota Simonides, Albin Siekierski, Teresa Smolińska i wielu innych bardziej lub mniej znanych autorów).
Pierwsze formy literackie Jerzego Buczyńskiego zaczęły powstawać w 2001 roku - tuż po jego przejściu na emeryturę górniczą. "Bohaterami" opowiadań były strzygi, utopce, Skarbnik i inne postacie doskonale znane Ślązakom z legend i podań przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Pisarstwo początkowo traktował wyłącznie jako rodzaj zabawy, ciekawej formy spędzenia wolnego czasu. Kiedy jednak pokazał swoje rękopisy kilku autorytetom w dziedzinie literatury i usłyszał przychylne opinie dotyczące własnej twórczości, uświadomił sobie, że warto pójść krok dalej w tym kierunku i opublikować swoje utwory w lokalnym czasopiśmie "Kluka" (wydawanym przez Towarzystwo Miłośników Rydułtów).
Jednym z motywów podjęcia tego rodzaju twórczości stanowił zauważalny wyraźnie na rynku wydawniczym brak podobnych pozycji literackich - poza nieco już "leciwymi" i kojarzącymi się raczej ze szkolną lekturą nowelami Gustawa Morcinka, czy też - z drugiej strony - bazującymi na dokumentach historycznych popularnymi książkami Marka Szołtyska, niewiele jest pozycji typowo beletrystycznych pisanych językiem śląskim, zwłaszcza takich, które podejmowałyby tematykę charakterystyczną właśnie dla twórczości Jerzego Buczyńskiego: wierzeń ludowych czy legend, a więc obszaru, który znakomicie odzwierciedla śląską mentalność.
Powodzenie tworzonych przez Jerzego Buczyńskiego opowiadań sprawiło, że Ruch Autonomii Śląska zaproponował autorowi napisanie składającej się z kilku nowel debiutanckiej książki, "Bojdy śloński" (2004), w których nie tylko dialogi, ale i narracja prowadzona była wyłącznie w języku śląskim. Wydana przez Narodową Oficynę Śląską (przy współpracy z RAŚ) książka pisana była przy zachowaniu wszelkich niuansów językowych, również zwrotów archaicznych, niezwykle rzadko już używanych na Śląsku - udało się to między innymi dzięki współpracy ze specjalistami pracującymi obecnie nad przygotowywaniem obszernego (składającego się z kilku tomów!) słownika języka śląskiego. Mimo przychylnych opinii ze strony recenzentów, podobne próby literackie nie były już później przez autora ponawiane - często bowiem pojawiały się opinie, że tego rodzaju teksty są obecnie jeszcze dosyć trudne w odbiorze. Niewątpliwie współczesna literatura śląska dopiero zaczyna się rozwijać i wymaga od odbiorcy wypracowania zupełnie nowych nawyków czytelniczych, a te kształtują się na przestrzeni wielu lat. Śląski język ma specyficzną fonetykę - jej wyczucie w tekście opowiadania wymaga skupienia uwagi, nawet dla osób wychowanych w tym kręgu kulturowym. Jerzy Buczyński wrócił więc do dawnego stylu i jego ostatnie książki pisane są już - w sferze narracyjnej - polskim językiem literackim, natomiast dialogi konstruowane są w języku śląskim, a dokładniej: gwarze typowej dla regionu, z którym autor całe życie był związany (pamiętać należy, że kultura śląska jest zjawiskiem złożonym i posiada wiele odmian regionalnych).
W czerwcu 2005 roku wydana została (nakładem wydawnictwa Grzegorza Wawocznego z Raciborza) książka "Skarbnik, zmory, utopce i upiory". Niemal dokładnie rok później na półkach księgarskich pojawiła się nowa pozycja autora: "Klechdy Górnośląskie" - stanowiąca niejako kontynuację tematyki podejmowanej w "Skarbniku…". Obie książki wydrukowane zostały w nakładzie łącznym półtora tysiąca egzemplarzy. Dostępne są w kilku księgarniach, między innymi placówkach należących do sieci Empik, gdzie pisarz regularnie bywa obecny i odbywa swoje małe "spotkania autorskie". Część książek rozprowadzanych jest zupełnie prywatnymi "kanałami" - na spotkaniach z czytelnikami, festynach lub też przy okazji przypadkowych kontaktów.
Akcja opowiadań Jerzego Buczyńskiego rozgrywa się w różnych okresach - jedne odnoszą się do zamierzchłej przeszłości, inne natomiast są na wskroś współczesne. Przykładem tych ostatnich mogą być opowieści, w których legendarny Skarbnik tańczy na dyskotece, chłopcy idący "zlikwidować" strzygę umawiają się przez telefon komórkowy czy para bezrobotnych próbuje ze strzeżonego przez ochroniarzy cmentarza ukraść… złote zęby nieboszczykowi. Zastosowany tu "zabieg literacki" polegający na uwspółcześnieniu dawnych podań znakomicie sprawdza się zwłaszcza w odniesieniu do młodszego pokolenia czytelników, dla którego opisywane sytuacje stają się tym samym bardziej czytelne i zrozumiałe. Być może właśnie dzięki temu niektóre z opowiadań Jerzego Buczyńskiego zainspirowały reżyserów kilku grup amatorskich do stworzenia na ich kanwie ciekawych inscenizacji teatralnych.
Inspiracje do tworzonych tekstów Jerzy Buczyński znajduje głównie w tradycjach domu rodzinnego - właśnie tutaj po raz pierwszy usłyszał o "utopcach", "strzygach" i innych barwnych postaciach niezmiennie od wielu pokoleń pobudzających wyobraźnię mieszkańców Górnego Śląska. Bohaterowie opowiadań mogą czasem błędnie kojarzyć się - zwłaszcza osobom niezwiązanym z regionem - ze stworami rodem z klasycznego horroru. Należy jednak pamiętać, iż w śląskiej tradycji ich "charakter" jest zupełnie inny - częstokroć są to postacie "z ludzką duszą": czasem groźne, często jednak zabawne, nawet sympatyczne, pomocne i współpracujące ze "śmiertelnikami". Autor nie ma bynajmniej zamiaru straszyć czytelnika (trzeba zaznaczyć, iż wszystkie historie nasycone są ciepłem i humorem), ani epatować jego wyobraźni opisem stworów z ludowych podań - chodzi raczej o to, by w oparciu o dawne wierzenia ukazać elementy śląskiej kultury, obyczajowości, wyznawanych wartości, specyficznego humoru i ukrytego częstokroć pod pozorami zewnętrznej szorstkości, niezwykle życzliwego klimatu relacji międzyludzkich, jaki rzadko spotyka się w innych regionach.
Wszystkie prezentowane w opowiadaniach Jerzego Buczyńskiego postacie są niezwykle wyraziste, realistyczne, ukazywane w całej swojej złożoności psychologicznej, przeżywające różnorodne emocje i wiarygodne pod względem psychologicznym.
Obecne zainteresowania literackie Jerzego Buczyńskiego nieco zmieniły swój kierunek i koncentrują się głównie na legendach dotyczących różnych miejsc regionu. Autor na razie zbiera niezbędne do nowej publikacji materiały - zarówno dokumenty historyczne, jak i relacje "zwykłych" ludzi, którzy w ustnej formie, podobnie jak przed wiekami, przekazują kolejnym pokoleniom historie oparte częściowo na faktach, a częściowo dopowiedziane przez fantazję. Na pewno znajdzie się w tym zbiorze ciekawa legenda "Radlińscy chłopi" dotycząca najazdu tatarów na teren Górnego Śląska - zgodnie z podaniem najeźdźców mieli pokonać chłopi, którzy podstępnie zwabili tatarów (a ściślej rzecz biorąc… ich ogiery) na bagna. Większa część wojsk potopiła się wówczas, zaś ci, którzy przeżyli, odłączyli się od swej armii i osiedlili tutaj, zakładając wieś Mszana. W tej fascynującej legendzie jest z pewnością obecna prawda historyczna - wojska tatarskie w XIII wieku faktycznie maszerowały przez tereny ziemi wodzisławskiej, prawdopodobnie oblegały miasto (wówczas znajdujące się w zupełnie innym miejscu niż obecne centrum Wodzisławia), a niewykluczone jest, że część azjatyckich przybyszów osiedliło się właśnie tutaj, co zdają się potwierdzać popularne w okolicy nazwiska takie jak Tatarczuk, Tatarczyk itp.
Opisywane przez Jerzego Buczyńskiego legendy konsultowane są ze specjalistami, historykami zajmującymi się dziejami regionu. W zamierzeniu autora niezwykle ważne jest właśnie zestawienie ludowego przekazu pokoleniowego z udokumentowanymi faktami. Tego rodzaju połączenie wiedzy historycznej z legendami opisanymi pięknym literackim językiem może stanowić - zwłaszcza dla młodzieży - silny bodziec do bliższego zajęcia się bogatą, aczkolwiek mało znaną historią i tradycjami regionu.
Jerzy Buczyński często kontaktuje się z młodzieżą na organizowanych przez szkoły spotkaniach. Z ogromną satysfakcją zauważa spore i - jak się zdaje - rosnące zainteresowanie młodego pokolenia tradycjami śląskimi, językiem i wierzeniami związanymi z tym regionem. Po każdej tego rodzaju wizycie niemal normą stała się już kolejka ustawiona w szkolnych bibliotekach do wypożyczenia dzieł autora.
Oprócz wspomnianych wyżej pozycji książkowych, sondażowo - po kilkadziesiąt egzemplarzy - wydane zostały również dwie inne pozycje, które wyszły spod pióra Jerzego Buczyńskiego: "Beboki" (zbiór opowiadań) oraz powieść "Wilcze tropy".
Jerzy Buczyński ma bardzo rozległe zainteresowania humanistyczne i artystyczne: pasjonuje go historia, zwłaszcza historia Górnego Śląska, literatura, malarstwo i filozofia. Poza literaturą, czynnie uprawia także grafikę. Jedną z pasji Jerzego Buczyńskiego jest tworzenie komiksów, głównie o zabarwieniu humorystycznym - podobnie jak twórczość literacka, nawiązujących bezpośrednio do tematyki śląskiej, górniczej. Historyjki publikowane są najczęściej w czasopiśmie "Kluka", które autor od wielu lat współredaguje.
Zainteresowania pozaartystyczne dotyczą głównie sportu (ponad dziesięć lat trenował lekkoatletykę) i turystyki rowerowej.
Należy do kilku stowarzyszeń kulturalnych: Raciborskie Stowarzyszenie Twórców Kultury, Radlińskie Towarzystwo Kulturalne, Grupy Poetyckiej "Zwrotka" i Grupy Artystycznej KONAR.
Rodzina:
- żona Gabriela
- córka Monika, absolwentka technikum handlowego.
Jerzy Buczyński urodził się w 1956 roku w Rydułtowach. Ukończył szkołę podstawową w Niewiadomiu, później zasadniczą szkołę górniczą. Całe jego życie zawodowe związane było ściśle z górnictwem: 27 lat przepracował na kopaniach ("Marcel" i "Pniówek"), z czego zdecydowaną większość "na dole". Obrana droga życiowa stanowiła w dużej mierze kontynuację tradycji rodzinnych - w domu Jerzego Buczyńskiego zawód ten (w linii męskiej, rzecz jasna) uprawiany był bowiem od kilku pokoleń.
Mieszka w Radlinie.
2006-09-18 [Literatura]
|